B
Bożenna
Uczestnik dyskusji
Byłam pacjentką tej tzw rezydencji.Córka zwiozła mnie tam,ponieważ wyjechała do USA i chciała zapewnić mi całodobową opiekę.Wczesniej miałam Ukrainki ale to był koszmar.
Główna rehabilitantka zapytała mnie czego oczekuję po tym pobycie.Powiedziałam,że samodzielności w domu.
Rehabilitacją zajmował się pan Adam, któremu wiele zawdzięczam.
Pobyt był komercyjny za 8 tys.miesięcznie. Posiłki przynoszono mi do pokoju.Nie wiedziałam dlaczego mam biegunkę do czasu,gdy poszłam na stołówkę ogólną do sali Różanej. Tam zobaczyłam,że świadome osoby odstawiają surówki, po których chorowały.
Na skórze zaczęłam dostawać czerwonych kropek, z których robiły się czarne pieprzyki.Lekarka przepisała mi Heparegan na regenerację wątroby.
Wypowiedziałam umowę 14 lutego.Byłam truta glifosatem. W domu kupowane było wszystko BIO.
Tam w wyniku zmiany diety miałam spuchnięte,bolące nogi. Musiałam brać środek przeciwbólowy aby zasnąć.
Pomimo tego,że byłam 14 dni w lutym domagają się zapłaty 7 tys.złCórka po zapoznaniu się z powodem wypowiedzenia przeze mnie umowy - wypowiedziała ją natychmiast. W menu piszą,że pensjonariusze dostają masło a dają margarynę "Smakowitą".14 lutego dali pensjonariuszom komercyjnym masło(dowiedziałam się o tym gdy pokojówka zabierała talerze i wyrzuciłam,ponieważ miałam swoje masło) a pozostali dostali margarynę .Pomimo faktu,że jestem diabetykiem nie miałam diety cukrzycowej. Rezydencja ma catering. Kucharz z Międzylesia gdy pensjonariusze odstawili surówkę z buraków tartych na grubej tarce następnego dnia buraki były w barszczu ukraińskim. 14 lutego nie można było wbić widelca w pulpeta taki był twardy.Poprzedniego dnia były mielone kotlety.
Pozytywną osobą w tej rezydencji jest Pani Justyna prowadząca zajęcie plastyczne.