Witam,
Od blisko miesięcy moja mama jest w DPS przy ul. Praskiej w Krakowie.
Nie mam najmniejszych zastrzeżeń do opieki, mama zadbana, czyściutka, pilnowana z jedzeniem i piciem, personel uśmiechnięty, zwracający się do pensjonariuszy w ogromnym szacunkiem ( jestem u mamy codziennie, więc widzę i słyszę jak się zachowują ), Mama ma Alzhaimera i nic sama nie zrobi, bo nawet nie pamięta, że trzeba wypić.
Natomiast uprzedzam wszystkich, którzy chcą umieścić swoich bliskich w DPS, że muszą się liczyć z odpłatnością ( dzieci i wnuki ), której na etapie załatwiania formalności nikt im nie wyliczy, chyba, że osoba umieszczana w DPS ma emeryturę na poziomie ok. 10 tys zł, to nie będą płacić.
Na decyzję o kwocie dopłaty czekałam 2 miesiące od momentu umieszczenia mamy w DPS i oczywiście należy uregulować wstecz.
Kwota dopłaty, którą mi wyliczono jest ok 4 x wyższa niż ta, o której wstępnie mówił pracownik MOPS ( na podstawie moich dochodów i wydatków - zaznaczę, że do wydatków zaliczają tylko stałe opłaty np. za mieszkanie, nie biorą pod uwagę np. kosztów dojazdu do pracy ). Nikt mnie również nie poinformował, że moje dziecko również jest zobowiązane do odpłatności - no cóż, widać powinnam znać wszystkie ustawy.
Sposób jej wyliczenia jest irracjonalny, gdyż moje dziecko jako wnuk ( student, dorabiający na umowę zlecenie, a utrzymywany jeszcze przez mnie ) dostało do dopłaty kwotę wyższą ode mnie.
Kwota utrzymania pensjonariusza w DPS wynosi ok. 7 tys miesięcznie w Krakowie ( takie są podane oficjalne kwoty na urzędowych stronach ).
Natomiast mnie, osobie samotnej po uregulowaniu opłat za mieszkanie i partycypowaniu w utrzymaniu syna, ma wystarczyć na wszystkie potrzeby ( jedzenie, środki czystości, leki, rehabilitację, dojazdy do pracy itp ) 1800 zł.
Piszę to, bo być może wiele osób jest tego nieświadomych, a mój wywód rozjaśni im co nieco