W
Wnuczka
Uczestnik dyskusji
W tym domu zmarły w ciągu 2-3 miesięcy 2 osoby, które znałam spoza ośrodka . Wśród tych osób była moja babcia . Babcia zachorowała w tym roku 3- ci raz na zapalenie płuc, nie była w stanie jeść ani pić ...niestety pani włascicielka- lekarka nie poinformowała ani pogotowia,ani rodziny o zapaleniu płuc . Stan zdrowia babci nie był monitorowany tak jak oczekiwać,by można po tego typu ośrodku . Gdyby ktoś sprawdził saturację, osłuchał płuca ..to zapalenie płuc zostałoby zdiagnozowane wcześniej i mogło podjęte być leczenie wcześniej. Babcia miała gorączkę i to również nie przykuło uwagi na tyle,aby wezwać pogotowie .Nie mogła jeść i pić i nadal nie budziło to żadnych wątpliwości lekarzy z ośrodka (?!) . nie tylko nie wezwano pogotowia ( zrobiła to dopiero pojawiająca się w odwiedzinach rodzina i jak się okazało było już za późno ) ,ale także nie podłączono kroplówki (!?) twierdząc,że babcia ma nowotwór z przerzutami i to jest przeciwskazaniem (którego nadmienie,że babcia nie miała , co jednoznacznie potwierdzają karty zdrowia babci ). Ratownicy medyczni, którzy przybyli na miejsce byli mocno zaskoczeni sytuacją i oczywiście babcia została podłączona do kroplówki (dodam,że w ocenie lekarzy ze szpitala i ratowników nie było takich przeciwskazań). Babcia umierała z braku reakcji w ośrodku ,a nie ze starości :( w ostatnich dniach cierpiała , głodowała i umierała z pragnienia, a nikt nawet nie podał jej kroplówki (!) jest to kompletnie nieludzkie ,to co ją tam spotkało. A najgorsze,że pozostaje ta myśl,że nie musiała odejść jeszcze, gdyby osoby, którym zaufaliśmy w kwestii zdrowia babci z ośrodka ...były osobami ,które mają ludzkie oblicze .