Przejdź do treści

"Radość" Dom Opieki Beata Korycińska

4 odpowiedzi 6640 wyświetleń Strona 1 z 1
Moja Mama spędziła tam dwa tygodnie... i zmarła. Cierpiała na demencję na tle naczyniowym. Była pod opieką neurologa, miała dobrze ustawione leki. Lęki, urojenia i omamy słuchowe, które wywoływała demencja od kilku miesięcy nie pojawiały się. Miała już problemy z chodzeniem i w zasadzie była przyjęta jako osoba leżąca. To miejsce, jak się okazało nie jest dostosowane dla takich chorych, ale właścicielka przyjmie chyba każdego. Zapłaciłam za miejsce w pokoju dwuosobowym, ale po tygodniu dostawiono trzecie łóżko - „bo tylko na dwa tygodnie”.
Każda wizyta w tym miejscu wywoływała u mnie ogromny stres i przerażenie.
Po pierwsze brak tam wykwalifikowanego personelu do pomocy w codziennej higienie. Brak łazienki dla osób niepełnosprawnych, do której można wjechać wózkiem. Przed przeniesieniem Mama korzystała z WC, kontrolowała fizjologię i pampersy były tylko zabezpieczeniem. Trzeba było ją tam doprowadzić, zawieść na wózku. W Radości zmuszano ją, może nawet stosując przemoc, do załatwiania się w pampers. Po tygodniu, z zachowania Mamy zorientowałam się, że nie są podawane leki psychiatryczne, sprawdziłam opakowanie leku na demencję - nie było wcale otwierane. Być może inne leki też były podawane według jakiś własnych zasad personelu. Właścicielka nie jest lekarzem, nie ma żadnych kompetencji do podejmowania decyzji o lekach. Po mojej interwencji leki zostały podane, ale w takich dawkach, że z Mamą nie było kontaktu, chociaż wcześniej nie było takich objawów.
Być może dla chorych chodzących to nie jest takie złe miejsce, dom jest w ładnym miejscu, dużo zieleni, mogą spacerować i posiedzieć na ławeczkach. Ale odradzam oddawanie tam leżących osób. I nie liczcie, że posiedzicie ze swoim staruszkiem kiedy chcecie. Nie ma gdzie i nie ma odpowiedniej pory. Pytanie o jakiej porze można odwiedzać wywołało zaskoczenie właścicielki. Po godzinie 14.00 nie ma wstępu do domu, z podopiecznymi zostaje pseudo-opiekunka. Kobieta, która mówi TYLKO po rosyjsku, ma przeraźliwie przepocone, cuchnące ubranie i krzyczy na chorych (byłam świadkiem awantury o butelkę wody, wziętą przez podopieczną bez pozwolenia, kiedy był 30-stopniowy upał), wiele razy słyszałam jak inna opiekunka ją uciszała, kiedy zaczynała wrzeszczeć na ludzi. Mama się jej bała, widziałam strach w jej oczach. Właścicielce to nie przeszkadza, nie wiadomo czy ta osoba jest w ogóle leganie zatrudniona - nie wolno jej odbierać telefonów i otwierać bramy. Widząc to wszystko podjęłam już decyzję, że zabiorę Mamę, potrzebowałam tydzień aby załatwić swoje sprawy zawodowe, Nie zdążyłam.

Moją mamę odebrałam po kilku dniach. Ubrania które mi oddano, przesikane. Muszę dodać, że w nich mamę przywiozłam, więc wygląda na to ,że spała w nich, chodziła, nie była przebrana przez te dni pewnie i zmuszna do załatwiania się w pampers.Powiedziałam kiedy przyjadę w odwiedziny i w jakie dni pracuję i nie mogę,to był błąd. Opakowania od leków nie otwarte. Nie mogłam jej nakarmić,tak wygłodniała. Na powitanie kawałek najtańszego ciasta z folii i prośba,żebym nie przyjeżdzałą w odwiedziny podczas posiłków,mówi samo za siebie.,Zażądałam zwrotu kosztów za fatalną opiękę, to zaczeli mi wmawiać, że część pieniędzy otrzymałam przy odbiorze mamy.Zapłaciłam za pokój dwuosobowy,a mamę umieszczono z osobami leżącymi, byłam zbyt zdenerwowana sytuacją,żeby zareagować. Pani która mamę przyjmowała wykorzystała to znakomicie. Mama jest osobą chodzącą. samodzielnie załatwia potrzeby fizjologiczne.
Dlaczego ten dom nie jest zamkniety.To jest ten dom ,,pieklo staruszek,, artykul Z filmow wynika ze tam psychopatki i sadystki pracuja.Czego trzeba wiecej Czy tak dobrze graja ze nikt nie widzi lekcewazy Czy ktos kreci ten biznes.
Dzień dobry. Moja mama tam zmarła. Jak sie dowiedzieć czy ta Korycińska ma dokumentację, bo nie wiem od kiedy mama tam była? JM
Proszę o kontakt. JM

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Do publikowania użyj istniejącego konta rodziny albo placówki.