
Przychodzi cicho, bez zapowiedzi. Bez pytania.
Bez czasu na przygotowanie.
Czasem… nawet nie daje się pożegnać.
Odchodzimy bez „kocham cię”, bez „wybacz mi”,
bez tego ostatniego, niewypowiedzianego uścisku.
Żyjemy planami: wakacjami, celami, zakupami,
rzeczami do załatwienia...
A tak rzadko myślimy o tej innej podróży.
Tej, która przychodzi jak złodziej.
Chwyta za rękę — i zabiera.
Nie pyta, czy jesteś gotów.
Nie czeka, aż się prześpisz, aż przestaniesz się bać.
Nie daje dokończyć zdania.
I to boli.
Boli tak bardzo, że aż trudno oddychać.
Wtedy dopiero rozumiemy: nic ze sobą nie zabieramy.
Ani rzeczy, ani osiągnięć.
Zostaje tylko miłość, którą daliśmy.
I wspomnienia, które zostawiliśmy w sercach innych.
Czasem wychodzimy z domu w złości,
trzaskając drzwiami, nie mówiąc „do widzenia”…
Nie myśląc, że to może być ostatni raz.
Widok tylu odejść zmienił mnie.
Dziś wiem, że życie jest echem.
I że jedyny moment, który naprawdę istnieje — to teraz.
Dlatego dziś…
Nie chcę już nic odkładać.
Dziś dziękuję — Bogu, życiu i Tobie.
Dziś mówię „dziękuję” każdemu, kto był częścią mojej historii.
Bo bez was moje życie nie miałoby smaku.
I jeśli któregoś dnia ten pociąg przyjedzie po mnie,
chcę, by zastał mnie w pokoju.
Z lekką duszą.
Z domkniętymi sprawami.
Z sercem pełnym wdzięczności.
PREZENTACJE DOMÓW
dolnośląskie