Ostatnia podróż nie pyta o zgodę.

19.09.2025

Ostatnia podróż nie pyta o zgodę. Nie uprzedza — przychodzi nagle, czasem nie dając nawet chwili na jedno słowo. Odchodzimy bez „kocham cię”, bez „przepraszam”, bez ostatniego uścisku. Na co dzień gnamy za planami, pieniędzmi, obowiązkami i rzeczami, które wydają się ważne, zapominając, że kiedyś wszystko się skończy. Śmierć nie pyta, czy jesteś gotów — nie czeka, aż uporządkujesz sprawy, nie pyta, czy się boisz. Po prostu przychodzi. I zostawia ból tak ciężki, że trudno oddychać. Wtedy nagle staje się jasne: niczego nie zabierzemy ze sobą — ani pieniędzy, ani rzeczy, ani sukcesów. Zostanie tylko miłość, którą daliśmy, i wspomnienia, które noszą inni.

Ile razy wychodziliśmy z domu w gniewie, trzaskając drzwiami, nie myśląc, że to może być ostatnie „do zobaczenia”? Zbyt wiele razy widziałem odejścia — i zmieniły mnie na zawsze. Dziś wiem, że życie jest echem: wraca to, co dajemy. Jedyne naprawdę istniejące teraz to „tu i teraz”. Dlatego dziś nie odkładam nic na później; dziś dziękuję — Bogu, życiu i ludziom obok; dziś mówię „dziękuję” każdemu, kto był częścią mojej drogi. Bez was moje życie nie miałoby sensu. Jeśli kiedyś nadejdzie mój czas, chcę zostać znaleziona? spokojnym, z duszą lekką, ze sprawami domkniętymi i sercem pełnym wdzięczności. Jak napisał Amado Nervo: „Życie, nic ci nie jestem winien. Życie, jesteśmy kwita.”


Copyright © 2001-2026 by POINT GROUP Marek Gabański Wszelkie prawa zastrzeżone.