Okiem opiekuna, 1 września. Dla jednych początek szkoły, dla innych kolejny zwyczajny dzień pracy.

Dzisiaj w wielu polskich domach od rana panuje wyjątkowa atmosfera. Budziki dzwonią trochę wcześniej niż zwykle. Na stołach pojawiają się przygotowane śniadania, kanapki pakowane do plecaków, kubki z herbatą i kawą. Rodzice po raz kolejny sprawdzają, czy wszystko zostało spakowane. Zeszyty, książki, piórniki, strój na WF, drugie śniadanie… Czy na pewno niczego nie brakuje?
Dzieci zakładają odświętne ubrania, poprawiają fryzury, robią zdjęcia przed wyjściem z domu. Dla jednych to pierwszy dzień szkoły, dla innych rozpoczęcie kolejnego roku nauki. Dla rodziców – chwila dumy, wzruszenia, czasem niepokoju. Wiele osób patrzy dziś na swoje dzieci i myśli, jak szybko minął czas.
Jeszcze niedawno trzymaliśmy ich małe dłonie, prowadziliśmy do przedszkola, kupowaliśmy pierwsze kredki i kolorowe plecaki. A dzisiaj stoją przed szkolnym budynkiem, często już dużo bardziej samodzielne, niż chcielibyśmy przyznać.
1 września kojarzy się więc z początkiem.
Z nowym rozdziałem.
Z planami.
Z nadzieją.
Z pewnego rodzaju porządkiem, który po wakacjach wraca do codziennego życia.
Ale jest też druga strona tego dnia.
Taka, o której mówi się zdecydowanie mniej.
Bo gdzieś obok rodzin, które dzisiaj odprowadzają dzieci do szkoły, są również osoby, które nie mogą tego zrobić.
Są opiekunowie i opiekunki osób starszych.
Dla nich 1 września często nie wygląda jak początek szkolnego roku. Nie ma uroczystego apelu, pierwszego dzwonka, białych koszul, bukietów kwiatów ani zdjęć pod szkolnym budynkiem.
Jest za to budzik.
Czasem bardzo wczesny.
Jest poranna kawa. ??
Przygotowanie śniadania.
Pomoc w ubraniu się.
Podanie leków.
Przygotowanie posiłków.
Sprzątanie.
Zakupy.
Rozmowa.
Towarzyszenie.
Czasem pomoc przy codziennej higienie.
Czasem spokojne tłumaczenie po raz kolejny tego samego.
I przede wszystkim – obecność.
Bo właśnie obecność jest jednym z najważniejszych elementów pracy opiekuna.
Senior nie zawsze potrzebuje wielkich rzeczy. Czasami potrzebuje po prostu kogoś, kto rano zapyta:
„Jak się dzisiaj czujesz?”
Kogoś, kto poda kubek herbaty.
Kogoś, kto pomoże przejść z pokoju do kuchni.
Kogoś, kto usiądzie obok i wysłucha wspomnień, które były opowiadane już wiele razy.
Czasami potrzebna jest pomoc przy codziennych obowiązkach. Innym razem wystarczy rozmowa.
A czasami najważniejsze jest zwyczajne siedzenie obok drugiego człowieka.
Bez pośpiechu.
Bez wielkich słów.
Po prostu – bycie.
I właśnie dlatego praca opiekuna jest czymś znacznie więcej niż wykonywaniem określonych obowiązków.
To praca z człowiekiem.
Z jego historią, charakterem, przyzwyczajeniami, lękami, słabościami i potrzebami.
To odpowiedzialność za czyjeś bezpieczeństwo i komfort. To cierpliwość, której czasami trzeba znaleźć w sobie bardzo dużo. To umiejętność odnalezienia się w nowej sytuacji, w obcym domu, w innym kraju, z dala od własnego życia.
Bo wielu opiekunów i wiele opiekunek pracuje przecież za granicą.
I właśnie tutaj pojawia się druga, często niewidoczna część tej pracy.
Tęsknota.
Ona nie ma grafiku.
Nie pojawia się tylko wieczorem.
Nie można jej odłożyć na później.
Towarzyszy przy śniadaniu, podczas zakupów, w drodze do sklepu, w czasie rozmowy z seniorem i wtedy, gdy wieczorem wreszcie zapada cisza.
Czasami wystarczy jedno zdjęcie w telefonie.
Zdjęcie dziecka.
Zdjęcie rodziny.
Pierwszy dzień szkoły.
Nowy plecak.
Odświętne ubranie.
Uśmiechnięta twarz dziecka stojącego przed szkołą.
I wtedy pojawia się myśl:
„Szkoda, że mnie tam nie ma…”
To jedno zdanie potrafi powiedzieć więcej niż tysiąc słów.
Bo praca opiekuna ma swoją cenę.
I nie jest nią wyłącznie zmęczenie fizyczne.
Cena to również chwile, których nie da się odzyskać.
Pierwszy dzień szkoły dziecka.
Urodziny.
Rocznica.
Rodzinne spotkanie.
Święta.
Wspólna niedziela.
Występ w przedszkolu.
Szkolne przedstawienie.
Ważny mecz.
Rozmowa, która miała odbyć się przy jednym stole, a odbywa się przez telefon.
Oczywiście technologia bardzo pomaga.
Dzisiaj możemy być w kontakcie niemal każdego dnia. Możemy zadzwonić, napisać wiadomość, zobaczyć twarz bliskiej osoby na ekranie.
Ale ekran nigdy nie zastąpi obecności.
Nie zastąpi przytulenia.
Nie zastąpi możliwości poprawienia dziecku kołnierzyka przed wyjściem do szkoły.
Nie zastąpi wspólnego śniadania.
Nie zastąpi tego prostego poczucia, że jesteśmy razem.
Dlatego osoby pracujące jako opiekunowie często żyją trochę w dwóch światach.
W jednym świecie są tu i teraz.
Wstają rano. Wykonują swoje obowiązki. Dbają o seniora. Organizują dzień. Rozmawiają. Pomagają. Pilnują, żeby wszystko było dobrze.
A w drugim świecie – tym, który noszą w sercu – są ich własne rodziny.
Dzieci.
Partnerzy.
Rodzice.
Rodzeństwo.
Przyjaciele.
Dom.
Czasami wystarczy chwila ciszy, żeby myślami znaleźć się setki kilometrów dalej.
W swoim pokoju.
W swoim domu.
Przy swoim stole.
Przy swoich bliskich.
I chyba właśnie tego nie zawsze widać, kiedy patrzymy na opiekuna tylko przez pryzmat wykonywanej pracy.
Widzimy osobę, która pomaga starszemu człowiekowi.
Nie zawsze widzimy człowieka, który sam może potrzebować wsparcia.
Nie widzimy jego zmęczenia.
Nie widzimy tęsknoty.
Nie widzimy łez, które czasami pojawiają się po zakończeniu rozmowy z dzieckiem.
Nie widzimy wiadomości wysyłanych późnym wieczorem:
„Dobranoc, kochanie. Kocham Cię.”
Nie widzimy zdjęć przechowywanych w telefonie.
Nie widzimy odliczania dni do powrotu.
Nie widzimy kalendarza, w którym zaznaczony jest dzień wyjazdu do domu.
I nie zawsze zdajemy sobie sprawę, ile siły potrzeba, żeby następnego dnia rano ponownie wstać, uśmiechnąć się i powiedzieć:
„Dzień dobry. Jak się dzisiaj czujemy?”
Bo opiekun również ma swoje emocje.
Może być smutny.
Może być zmęczony.
Może mieć gorszy dzień.
Może tęsknić tak bardzo, że trudno mu skupić myśli.
A jednak wstaje.
Bo ktoś na niego czeka.
Ktoś potrzebuje jego pomocy.
Ktoś liczy na to, że poda mu rękę.
Że przygotuje śniadanie.
Że przypomni o lekarstwie.
Że pójdzie z nim na spacer.
Że wysłucha tej samej historii po raz dziesiąty.
Że będzie obok.
I może właśnie dlatego warto dzisiaj spojrzeć na pracę opiekunów trochę inaczej.
Nie tylko przez pryzmat pieniędzy.
Nie tylko przez pryzmat wyjazdu do pracy.
Nie tylko przez liczbę przepracowanych godzin.
Za każdym wyjazdem stoi przecież jakaś historia.
Ktoś wyjechał, bo chciał zapewnić dzieciom lepszą przyszłość.
Ktoś chciał spłacić kredyt.
Ktoś potrzebował pieniędzy na remont domu.
Ktoś chciał pomóc własnym rodzicom.
Ktoś znalazł się w takiej sytuacji życiowej, że praca za granicą była najlepszym albo jedynym rozwiązaniem.
Powodów jest wiele.
Ale niezależnie od powodu, jedno pozostaje wspólne:
zostawienie własnego domu nigdy nie jest całkowicie obojętne.
Można się przyzwyczaić do walizki.
Można nauczyć się funkcjonować na zmianie.
Można przyzwyczaić się do obcego języka, nowego domu i nowych obowiązków.
Można nauczyć się organizować życie pomiędzy jednym wyjazdem a drugim.
Ale do tęsknoty chyba nigdy nie można przyzwyczaić się całkowicie.
Ona po prostu staje się częścią codzienności.
Dlatego 1 września jest dla mnie dniem, który przypomina o czymś bardzo ważnym.
Każdy człowiek ma swój rytm życia.
Jedni zaczynają dzisiaj kolejny rok szkolny.
Inni rozpoczynają kolejny miesiąc pracy.
Jedni rano odprowadzają dzieci do szkoły.
Inni rano pomagają seniorowi wstać z łóżka.
Jedni robią zdjęcia przed szkolną bramą.
Inni wysyłają zdjęcia swoich dzieci z daleka.
Jedni po południu będą pytać:
„Jak było w szkole?”
Inni zapytają seniora:
„Czy wszystko dobrze? Czy czegoś jeszcze potrzebujemy?”
I chociaż te światy wydają się od siebie bardzo odległe, łączy je jedno.
Potrzeba troski.
Dziecko potrzebuje rodzica.
Senior potrzebuje opiekuna.
Rodzic potrzebuje czasami wsparcia.
Opiekun również potrzebuje czasami zwykłego ludzkiego słowa:
„Dziękuję.”
„Widzę, ile robisz.”
„To, co robisz, ma znaczenie.”
To naprawdę niewiele.
A może znaczyć bardzo dużo.
Bo osoby zajmujące się innymi ludźmi często są tak skupione na potrzebach drugiego człowieka, że zapominamy, iż one również mają swoje potrzeby.
Potrzebują odpoczynku.
Szacunku.
Zrozumienia.
Czasu dla siebie.
Kontaktu z rodziną.
Poczucia bezpieczeństwa.
I świadomości, że ich praca jest zauważana.
Dlatego dzisiaj, 1 września, chciałbym pamiętać nie tylko o dzieciach rozpoczynających szkołę.
Chciałbym pamiętać również o tych wszystkich, którzy tego dnia są daleko od swoich dzieci.
O mamach, które zamiast prowadzić własne dziecko do szkoły, pomagają komuś innemu przygotować się do kolejnego dnia.
O ojcach, którzy oglądają zdjęcia swoich dzieci przez telefon.
O babciach i dziadkach, którzy pracują, choć sami mają już dorosłe wnuki.
O kobietach i mężczyznach, którzy spakowali walizkę i ruszyli setki kilometrów od domu.
O tych, którzy po raz kolejny powiedzieli:
„Muszę jechać.”
Choć w środku tak naprawdę chcieli powiedzieć:
„Chciałbym zostać.”
Pamiętajmy o nich.
Bo za każdym opiekunem i każdą opiekunką jest przede wszystkim człowiek.
Człowiek ze swoją historią.
Ze swoimi marzeniami.
Ze swoimi problemami.
Ze zmęczeniem.
Z poczuciem odpowiedzialności.
Z nadzieją na lepsze jutro.
I z tęsknotą za tymi, których kocha.
Nie sprowadzajmy więc opiekunów wyłącznie do wykonywanego zawodu.
Nie patrzmy na nich tylko przez pryzmat tego, co robią dla innych.
Zobaczmy również ich samych.
Ich życie.
Ich poświęcenie.
Ich codzienną walkę pomiędzy obowiązkiem a własnymi potrzebami.
Bo bardzo łatwo powiedzieć:
„To tylko praca.”
Ale dla wielu osób ta praca oznacza życie pomiędzy dwoma domami.
Pomiędzy tym, gdzie są potrzebni dzisiaj, a tym, za którym tęsknią każdego dnia.
I może właśnie dlatego warto dzisiaj zatrzymać się na chwilę.
Pomyśleć o wszystkich tych, którzy są daleko.
Jeśli znacie opiekunkę albo opiekuna pracującego za granicą – napiszcie do niego.
Zapytajcie, jak się czuje.
Powiedzcie, że o nim pamiętacie.
Jeśli sami jesteście teraz na wyjeździe – pamiętajcie, że Wasza tęsknota nie czyni Was słabymi.
To naturalna cena miłości do ludzi, których zostawiliście w domu.
A jeśli dzisiaj oglądacie zdjęcia dzieci rozpoczynających szkołę i czujecie ukłucie w sercu, pozwólcie sobie na tę emocję.
Możecie być jednocześnie dumni z własnych dzieci i smutni, że nie możecie być obok.
Jedno nie wyklucza drugiego.
Możecie kochać swoją pracę i jednocześnie za nią tęsknić.
Możecie być wdzięczni za możliwość zarabiania i jednocześnie mieć dosyć walizki, rozłąki i życia na odległość.
Możecie być silni i jednocześnie potrzebować czasami, żeby ktoś powiedział:
„Jeszcze trochę. Dasz radę.”
Bo siła nie polega na tym, że nic nas nie boli.
Siła polega na tym, że mimo bólu potrafimy zrobić kolejny krok.
Kolejny dzień.
Kolejną zmianę.
Kolejny wyjazd.
Kolejny powrót.
I kolejny raz wyciągnąć rękę do drugiego człowieka.
Dlatego dzisiaj życzę wszystkim opiekunom i opiekunkom, aby w tym całym pomaganiu innym nie zapominali również o sobie.
Żeby znajdowali czas na odpoczynek.
Żeby pamiętali o swoich granicach.
Żeby nie bali się mówić, że są zmęczeni.
Żeby mieli obok siebie ludzi, którzy ich rozumieją.
Żeby każda rozłąka miała swój koniec.
Żeby każda walizka w końcu wracała do domu.
Żeby telefon nie musiał być jedynym sposobem przytulenia bliskiej osoby.
I żeby za każdym „do zobaczenia” naprawdę kryło się przekonanie, że niedługo znów będziemy razem.
1 września.
Dla dzieci – początek nowej szkolnej przygody.
Dla rodziców – kolejny etap dorastania ich dzieci.
Dla nauczycieli – powrót do wymagającej i niezwykle ważnej pracy.
Dla seniorów – kolejny dzień, w którym ktoś może potrzebować ich obecności, rozmowy i troski.
A dla wielu opiekunów i opiekunek – po prostu kolejny dzień pracy.
Ale może właśnie dzisiaj warto sprawić, żeby nie był to dla nich tylko zwyczajny dzień.
Warto powiedzieć:
Dziękuję.
Dziękuję za cierpliwość.
Za troskę.
Za obecność.
Za to, że mimo własnych problemów potraficie być wsparciem dla drugiego człowieka.
Za to, że czasami odkładacie własne potrzeby na później, żeby ktoś inny mógł poczuć się bezpiecznie.
I przede wszystkim – za to, że w świecie, w którym tak wiele mówi się o szybkości i samodzielności, przypominacie nam, jak ważne jest zwyczajne bycie obok drugiego człowieka.
Niech ten 1 września będzie więc dobrym początkiem.
Nie tylko dla uczniów.
Niech będzie początkiem większego szacunku dla pracy opiekunów.
Większego zrozumienia dla ich sytuacji.
Większej uważności na ich emocje.
I świadomości, że za każdą osobą, która pomaga starszemu człowiekowi, stoi ktoś, kto sam ma rodzinę, dom, marzenia i ludzi, do których chce wrócić.
Dobrego 1 września dla wszystkich. ??
Dla dzieci rozpoczynających szkołę.
Dla rodziców, którzy dziś przeżywają ten dzień razem ze swoimi pociechami.
Dla nauczycieli, którzy rozpoczynają kolejny rok pełen wyzwań.
Dla seniorów, którzy potrzebują naszej cierpliwości, troski i obecności.
Dla rodzin, które muszą mierzyć się z rozłąką.
I dla nas – opiekunów i opiekunek.
Dla tych, którzy dzisiaj są daleko od swoich domów.
Dla tych, którzy tęsknią.
Dla tych, którzy odliczają dni do powrotu.
Dla tych, którzy mimo zmęczenia każdego ranka wstają i robią swoje.
Niech ten nowy miesiąc przyniesie nam trochę więcej spokoju.
Trochę więcej życzliwości.
Trochę więcej szacunku.
Trochę mniej samotności.
I jak najwięcej powodów do uśmiechu. ????
A wszystkim, którzy dzisiaj są daleko od swoich bliskich, chcę powiedzieć jedno:
Wasza obecność ma znaczenie. Wasza praca ma znaczenie. Wasze poświęcenie ma znaczenie.
I choć dzisiaj może Was nie być przy szkolnej bramie, choć nie możecie zrobić zdjęcia z własnym dzieckiem przed rozpoczęciem roku, choć Wasze miejsce przy rodzinnym stole może przez jakiś czas pozostać puste – pamiętajcie, że jesteście częścią tych najważniejszych historii.
Bo dom to nie tylko miejsce.
Dom to ludzie, za którymi tęsknimy.
A czasami największym dowodem miłości jest właśnie to, że mimo tej tęsknoty robimy wszystko, aby naszym bliskim było trochę lepiej.
Trzymajcie się, Opiekunowie i Opiekunki.
Jeszcze jeden dzień.
Jeszcze jedna zmiana.
Jeszcze trochę.
Do domu.





